EnglishFrenchJapaneseKorean
Powered by Translate
Stay in the Loop: (newsletter signup form)

BELOW RADARS.COM 2008-04-22

An archive for interviews published both in print and on-line.

Moderators: Steve Hubbell, Mayhem, Moderators

BELOW RADARS.COM 2008-04-22

Postby Steve Hubbell » Wed Feb 25, 2015 12:18 +0000

NIE POTRAFIĘ ROBIĆ NIC INNEGO – ROZMOWA ZE STANEM SAKAI
by Karol Konwerski (BELOW RADARS . COM 2008-04-22)


Nie potrafię robić nic innego – rozmowa ze Stanem Sakai

Stan Sakai po raz kolejny odwiedził Polskę. Tym razem w ramach festiwalu POPLit na zaproszenie wydawnictwa Egmont odwiedził Kraków, Katowice i Warszawę. Autor przygód Usagiego Yojimbo okazał się bardzo skromnym i sympatycznym autorem, który cierpliwie odpowiadał na zadawane pytania i gorliwie podpisywał swoje albumy.

Poniższy wywiad jest zapisem spotkania ze Stanem Sakai, które odbyło się w Krakowie w Cafe Szafe, w poniedziałek, 21 kwietnia 2007 roku. Tekst powstał na podstawie odręcznych notatek robionych ze słuchu, na kolanie i z pewnością odbiega od tego, co Sakai mówił na spotkaniu. Starałem się wyłowić jak najwięcej z tego, co mówił i zanotować najważniejsze kwestie.

Spotkanie prowadził Karol Konwerski.

pomysł na Usagiego i dlaczego jest akurat królikiem?

STAN SAKAI: W młodości czytałem dużo mang i komiksów. Bardzo chciałem zrobić komiks o przygodach legendarnego samuraja, Miyamoto Musashiego. Kiedy rysowałem pierwsze szkice, mój Miyamoto przypominała bardzo królika, bo jego włosy związane w kucyk wyglądały jak królicze uszy. Miyamoto Musashi stał się Miyamoto Usagim (jap. – królik). To, że Usagi jest królik wyszło dosyć przypadkowo.

KAROL KONWERSKI: Usagi przepełniony jest japońską kulturą, historią i tradycją. Urodziłeś się w Japonii, ale jesteś Amerykaninem, obywatelem USA – jak te dwie, odmienne kultury wpływają na Twoją pracę i komiksy?

STAN SAKAI: Mój dziadek przeprowadził się na Hawaje z Japonii i mój ojciec urodził się już na Hawajach. Służąc w amerykańskim wojsku podczas II Wojny Światowej okupował ziemie japońskie. Ja urodziłem się w Japonii, ale mając zaledwie dwa lata przeprowadziłem się na Hawaje. Jest tam bardzo mocna japońska enklawa i właściwie tylko w taki sposób miałem styczność z japońską kulturą. Nie wyrosłem w rdzennej kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni. Wspaniałym źródłem wiedzy o kraju moich przodków jest moja matka, która bardzo chętnie opowiada mi o historii i kulturze Japonii, zawdzięczam jej mnóstwo pomysłów. Oprócz tego czerpię wiedzę z rozmaitych książek, magazynów.

KAROL KONWERSKI: Powiedz, do kogo Twoje komiksy są adresowane – bardziej dla dorosłych, czy dla dzieci?

STAN SAKAI: Moje komiksy zostały stworzenie tylko dla jednej osoby – i tą osobą jestem ja! Piszę takie historię, które sam chciałbym przeczytać i mam takie szczęście, że są ludzie, którzy podzielają moje gusta. A jeszcze większym szczęściem jest moja twórcza wolność w pisaniu przygód Usagiego, nie mam, jak wielu amerykańskich twórców, redaktora czy wydawcy, który dyktuje mi, jakie historie mam opowiadać. Ja jestem właścicielem Usagiego, a jedyną rolą wydawcy jest wydawanie tego, co stworzę.

KAROL KONWERSKI: Początki Usagiego związane są z Żółwiami Ninja, które do dzisiaj kojarzone głównie z historyjkami dla dzieci, a Usagiego czytają bardzo chętnie dorośli – widać to choćby po obecnych na tej sali. Jak to tłumaczyć?

STAN SAKAI: Od samego początku Żółwie były przeznaczone na amerykański rynek jako produkt marketingowy, - produkowano zatem zabawki, filmy animowane nimi w roli głównej. Zresztą Usagi pojawił się właśnie jako postać drugoplanowa w przygodach Turtlesów, pojawił się również w formie zabawki. Decyzją autorów Teenage Mutant Ninja Turtles było takie właśnie „stargetwanie” swojego produktu. Ja nic takiego z Usagim nie chciałem zrobić.

KAROL KONWERSKI: Jakiś czas temu mówiło się o filmie animowanym z Usagim w roli głównej. Czy wiadomo coś na ten temat?

STAN SAKAI: Wielokrotnie rozpatrywałem możliwość zrobienia z Usagiego Yojimbo filmu animowanego, filmu aktorskiego czy nawet filmu kukiełkowego. I właściwie wciąż istnieje taka możliwość, bodaj za trzy miesiące wygasają prawa pierwokupu do Usagiego dla trzech dużych wytwórni filmowych. Ale raczej na to nie liczcie.

KAROL KONWERSKI: A gra komputerowa?

STAN SAKAI: Ha! Była już gra komputerowa z Usagim w roli głównej na Commodore 64. Usagi wystąpił ostatnio także w grze z Turtlesami. Problem jest taki, że wytwórnie filmowe kupując prawa do filmu, nabywają również prawa do gier, zabawek, gadżetów – skoro nie ma żadnych konkretnych planów odnośnie ekranizacji, trudno mówić o grze.

KAROL KONWERSKI: Czy pracujesz na czymś innym oprócz Usagiego?

STAN SAKAI: Przynajmniej raz w roku realizuję jakiś projekt niezwiązany z Usagim. W tym roku rysowałem The Incredible Hulk dla Marvela – redaktorzy pozwolili mi wybrać którąś ze swoich postaci i pomyślałem, że Hulk w samurajskim ubiorze to fajny pomysł. Poprzednio pracowałem przy Simpsonach czy Gwiezdnych Wojnach.

KAROL KONWERSKI: Jak wygląda Twoja praca nad Usagim? Czy nad każdym etapem produkcji pracujesz sam, czy wszystko robisz sam, czy masz może jakichś współpracowników?

STAN SAKAI: Wszystko zaczyna się od pomysłu, który muszę szybko zapisać, bo inaczej go zapomnę. Potem zaczynam rysować luźne szkice koncepcyjnych, wprawiam się i wreszcie pracuje nad samą historią. Około pięciu tygodni zajmuje mi narysowanie 24-stronnicowego odcinka Usagiego Yojimbo.

Pracuje zupełnie sam, nie używam komputera nawet do wpisywania tekstów w dymki. Wszystkie szczegóły strojów, wszystkie symbole wykonywanie są ręcznie.

KAROL KONWERSKI: Nie jesteś może zmęczony postacią Usagiego?

STAN SAKAI: Nie, ja uwielbiam Usagiego! Pracuje już nad nim od 25 lat i mam nadzieję, że będę mógł go rysować przez kolejne 25. Na każdą narysowaną przeze mnie historię przypada jedna, której nie udało mi się zrealizować. Zresztą w związku z ta rocznicą wraz z moimi wydawcami planujemy coś specjalnego. Z tej okazji pojawią się aż dwa tomiki Usagiego (zwykle w roku wydajemy tylko jeden), myślę również o jakimś specjalnym albumie.

KAROL KONWERSKI: Masz pomysł na ostatni odcinek Usagiego, wiesz jak będzie wyglądał ostatnią planszę? Czy taki w ogóle powstanie?

STAN SAKAI: Pierwotnie założyłem sobie kompozycję z wyraźnym początkiem, rozwinięciem i śmiercią godną samuraja na zakończenie, ale nie zrealizowałem tego pomysłu. Tak naprawdę sam jeszcze nie wiem jak to się skończy.

KAROL KONWERSKI: Nie pomyślałeś może aby zaprosić jakiegoś rysownika, który narysowałby historię z Usagim do twojego scenariusza?

STAN SAKAI: Rozmawiałem z moim wydawcą o stworzeniu takiego serii – Usagi Yojimbo: Shadow Warriors, w której pisałbym scenariusze dla innych artystów, ale nic z tego nie wyszło. Stwierdzałem po prostu, że to, co narysowałem jest świetne i sam chciałbym to narysować. Poza tym mnóstwo twórców, jak Frank Miller, Sergio Aragones czy Jeff Smith, których widziałbym w roli rysowników, są bardzo zajętymi ludźmi i nie mieliby czasu się tym zająć.

(W tym momencie zaczynają padać pytania od publiczności)

PYTANIA OD PUBLICZNOŚCI: W jednej z historii nie kładłeś tuszu, robił to ktoś inny – z czego to wynikało? Jakie były tego przyczyny?

STAN SAKAI: Było to spowodowane potrzebami historii i zdarzyło się to raz. Mój przyjaciel Sergio Aragones inkował fragment, który był fabularnym „flashbackiem” i chciałem, żeby te sceny odróżniały się od reszty opowieści.

PYTANIA OD PUBLICZNOŚCI: Skąd się wzięła postać Gena, który przewija się przez cały cykle? Czym została ona zainspirowana?

STAN SAKAI: Gen to Toshiro Mifune, znany japoński aktor, którego bardzo cenię i ronin-nosorożec nawet w sposobie drapania się po brodzie przypomina mojego ulubionego aktora.

PYTANIA OD PUBLICZNOŚCI: Byłeś wielokrotnie nagradzany różnymi nagrodami – czy uznanie krytyków i czytelników w jakiś sposób zmieniło Twoje podejście do pracy, czy czułeś jakąś presję?

STAN SAKAI: Dostałem trzy Nagrody Eisnera, a jedną z nich otrzymałem z rąk samego Willa. Podpisaną. Ale nie miało to raczej wielkiego wpływu na moją pracę, nie czułem na sobie jakiegoś ciężaru oczekiwań, byłem po prostu szczęśliwy, że doceniono moją twórczość. Osobiście uważam Willa Eisnera za znakomitego twórcę i wspaniałego człowieka, bardzo życzliwego i otwartego. Will podąża własną drogą, w sytuacji, kiedy twórcy jego pokolenia, rysujący w latach czterdziestych komiksy superbohaterskie przeszli w latach dziewięćdziesiątych na emeryturę, on wciąż rysował komiksy. I był znakomity w latach czterdziestych, ale w latach dziewięćdziesiąt stał się jeszcze lepszy.

PYTANIA OD PUBLICZNOŚCI: Jaki jest odbiór Twojego komiksu w Japonii?

STAN SAKAI: Niestety Usagi nie jest wydawany w Japonii akurat, jest przetłumaczony na 12 innych języków, ale na japoński nie. Sam właściwie nie wiem, czym może być to spowodowane. Japoński rynek mang jest bardzo bogaty. Jest wielka konkurencja, bardzo trudno się przebić. A Usagi przecież nie jest pierwszym komiksem z Zachodu, któremu się nie udało. Może to wydawcy boją się zarysować z nowymi tytułami? A może jest to kwestia estetyki, języka komiksu amerykańskiego, który jest może dla Japończyków niezrozumiały?

KAROL KONWERSKI: (który odzyskał mikrofon) Przez te dwadzieścia pięć lat, przez te kilkanaście tomów nie miałeś oporów w pokazywania scen brutalnych – śmiertelnych pojedynków, w których jedna postać zabija drugą. Natomiast w Usagim nie ma scen erotycznych. Czym jest to spowodowane?

STAN SAKAI: Staram się ograniczać przemoc swoich pracach do koniecznego poziomu, na tyle, na ile jest mi potrzebne do opowiedzenia danej historii i na tyle, na ile ja czuje się z tym wygodnie. Zdaję sobie również sprawę, że wiele dzieci czyta moje komiksy, moje również i staram się unikać takich scen lub pokazywać je w sposób subtelny, coś się dzieje, ale nie za bardzo widać, co. Seks w jakiś sposób jest w moich komiksach obecny – na stronach Usagiego Yojimbo nie brakuje przecież choćby prostytutek.

KAROL KONWERSKI: Czy Twoje dzieci lubią Twoje komiksy?

STAN SAKAI: Syn tak, ale chyba tylko dlatego, że jego koledzy interesują się komiksem i wiedzą, kim jest jego ojciec. Moja córka czyta dużo mangi, natomiast moja żona nie ma już czasu na komiksową lekturę. Wychodzi na to, że tylko ja czytam swoje komiksy!

KAROL KONWERSKI: A co z Usagim w kosmosie? Masz jakieś plany odnośnie tej serii?

STAN SAKAI: Mam pomysł na jeszcze jedną taką historię i bardzo chciałbym ją opowiedzieć. Last Space Usagi story byłaby ostatnim aktem tej historii, ale niestety nie mam zupełnie czasu, aby się za to zabrać.

KAROL KONWERSKI: Czy oznaki klanowe, które pojawiają się na kimonach samurajów są podparte jakimiś badaniami historycznym, mają jakieś odpowiedniki w rzeczywistości, czy je po prostu wymyślasz?

STAN SAKAI: Większość z nich została przeze mnie wymyślona – np. mon Usagiego, te trzy trójkąty wpisane w białe kółko, oznaczają odcisk króliczej stopy, odbitej na śniegu. W rzeczywistości taki mon gdzieś w Japonii istnieje. Pierwotnie myślałem, aby użyć własnego herbu rodzinnego, ale kwiat śliwki jest zwyczajnie bardzo trudny do narysowania. Uznałem, że te trzy kropki będą dla Usagiego znakiem charakterystycznym.
User avatar
Steve Hubbell
Taisho
 
Posts: 5806
Joined: Thu Sep 19, 2002 15:25 +0000
Location: Kalamazoo, MI

Return to The Stan Sakai Interviews

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest